Polish Bowl XV. Ten mecz rozstrzygnie się na linii wznowienia

W sobotę 14.11.2020 poznamy drużynę, która sięgnie po tytuł Mistrza Polski w futbolu amerykańskim. We Wrocławiu na Stadionie Olimpijskim Panthers Wrocław zmierzą się z Lowlanders Białystok. Będzie to trzeci z rzędu Polish Bowl, w którym zagrają oba kluby.

Sezon zasadniczy

Sezon regularny przebiegał pod dyktando Panthers Wrocław. Planowe, wysokie zwycięstwa, pełna dominacja nad przeciwnikami i w efekcie pierwsze miejsce oraz imponujący dorobek punktowy. W sześciu meczach sezonu zasadniczego i jednym meczu półfinałowym Panthers zagrali słabiej tylko w dwóch kwartach. Miało to miejsce… w Białymstoku, w pojedynku z Lowlanders. Te dwie kwarty pokazały, że Panthers są do pokonania. Oczywiście żeby tego dokonać trzeba wzbić się na wyżyny swoich umiejętności ale jest to możliwe. Najlepiej wiedzą o tym właśnie Ludzie z nizin, którzy już raz dokonali niemożliwego.

Lowlanders sezon zasadniczy zagrali mam wrażenie na minimum. Zrobili to co zakładali przed sezonem, zrealizowali swoje cele w 100% a przy tym oszczędzali się przed najważniejszym meczem sezonu. W pojedynku z Panthers postraszyli faworyta. Drugą połowę zagrali już słabiej ale tak naprawdę to nie miała ona większego znaczenia. I tak mieli zagwarantowany półfinał u siebie, nie było więc sensu rzucać wszystkiego na jedną szalę.

W finale nie będzie już takiego kalkulowania.

Finał – OL vs DL

Stara futbolowa prawda głosi, że mecze wygrywa się na linii wznowienia. I tak właśnie będzie w tym pojedynku. Ten, kto wygra walkę na liniach ten wygra ten mecz. A, że linie są bardzo dobre, bądź wręcz znakomite – zarówno ofensywne jak i defensywne to możemy sobie wiele obiecywać po walce na linii wznowienia. Już pierwsze starcie pomiędzy nimi pokazało, że możemy liczyć na niesamowity pojedynek.

Kluczowa w obu drużynach będzie lewa strona linii ofensywnej. Dla praworęcznych rozgrywających, a zarówno Bartek Dziedzic (nr 15) jak i Brandon Gwinner (nr 11) są praworęczni, naturalnym kierunkiem ruchu, czy też przeglądania pola gry po odebraniu snapa jest prawa strona, co sprawia, że nie są w stanie dobrze kontrolować tego co dzieje się po ich lewej stronie. I to właśnie jest najważniejsze zadanie skrajnych liniowych – ochrona swojego QB z powiedzmy „blind side”.

W Lowlanders na lewej stronie grają Sebastian Kojkoł (nr 66) oraz Kondard Dzienis (nr 70) i to oni będą odpowiedzialni za powstrzymanie Thiadricka Hansena (na 1). Bardzo ciężko wyobrazić sobie trudniejsze zadanie podczas tego meczu. Niemiec jest w rewelacyjnej formie. Jego zagrania są nie tylko dynamiczne ale również dobrze przemyślane. Często zostaje w okolicach linii wznowienia polując czy to na zawodnika biegnącego z piłką czy też na krótkie podania. Skupia na sobie uwagę linii ofensywnej co daje znakomitą okazję do blitzów z drugiej linii, które są bardzo skuteczną bronią Panthers. Hubert Ogrodowczyk (nr 8) czy Krzysztof Wis (nr 4) nie raz już pokazali, że są w stanie przebić się przez linię i szybko powstrzymać akcję. W sobotę spodziewam się, właśnie tego typu zagrań oraz zagęszczania środka pola, tak by Glen Toonga (nr 6) nie miał zbyt wiele miejsca do biegania.

Po drugiej stronie piłki równie ciekawa albo nawet ciekawsza będzie walka dwóch 57ek. Daniel Tarnawski będzie miał naprzeciwko siebie Svena Breidenbacha. I te starcia mogą być kluczowe. To właśnie przez dziury zrobione po lewej stronie, patrząc z perspektywy ofensywy, swoje przyłożenia w Białymstoku wybiegał Damian Kwiatkowski (nr 13). W Lowlanders zabrakło asekuracji w tej części boiska.

Running backs

Jeśli już jesteśmy przy running backach to po stronie Panter nie stawiałbym, że będą dużo biegać na zewnątrz. Raczej spodziewam się gry biegowej w okolicach środka boiska. Ciekawe w meczu z Lowlanders było to, że gospodarze byli świetnie przygotowani na grę biegową w wykonaniu Ryana Tuiasoi (nr 2) natomiast zupełnie nie poradzili sobie z Damianem Kwiatkowskim (nr 13).

Lowlanders w sezonie zasadniczym mocno ranili przeciwników biegami Glena Toongi, jednak w meczu z Panthers, a także w półfinale nie oglądalismy „big plays” w jego wykonaniu. Były to raczej kilkujardowe akcje. Podobnego scenariusza spodziewam się w sobotę. Panthers nie zostawią miejsca do biegania.

Gra podaniowa

Jeśli chodzi o grę podaniową to przewaga będzie na pewno po stronie Panter. Stanie się tak, za sprawą linii ofensywnej, która daje Bartkowi Dziedzicowi (nr 15) znacznie więcej czasu na znalezienie dobrze ustawionego skrzydłowego. Tak dużo czasu nie będzie miał Brandon Gwinner. Dlatego też Panthers mogą próbować w pierwszych bądź drugich próbach grać dalekie piłki. Oczywiście wszystko zależy od sytuacji boiskowej. W przypadku Lowlanders rozgrywający będzie miał znacznie mniej czasu na decyzję dlatego wydaje mi się, że próby podań będą obliczone raczej na zdobywanie pierwszych prób niż na przejście dużego dystansu jardowego.

Skrzydłowi po obu stronach to krajowa czołówka i jestem przekonany, że zarówno jedni jak i drudzy potwierdzą to w finale. Po stronie Panthers świetny początek sezonu miał Wiktor Zięba (nr 16), którego zagrania były i efektowne i efektywne. Trochę w jego cieniu był Jakub Mazan (nr 23), który spektakularnych zagrań miał zdecydowanie mniej, ale za to wykonywał tytaniczną wręcz pracę podczas meczów. Kuba pokazał się z bardzo dobrej strony w Białymstoku, a następnie w półfinale z Archers – wydaje się, że idealnie trafił z formą na koniec sezonu. Jednak wbrew pozorom decydującą rolę mogą odegrać inni skrzydłowi Panthers – Przemek Banat (nr 82), Miłosz Maćków (nr 10) czy Jakub Wąsiel (nr 7). Uwaga obrońców będzie skupiona na pierwszej dwójce, zatem reszta powinna mieć więcej miejsca na boisku.

W Lowlanders świetny początek sezonu miał Rafał Królewski (nr 17). Jednak ostatnie mecze to popis Tommy’ego Kaczochy (nr 22) oraz powracającego na boiska Tomka Zubryckiego (nr 13). Obaj w półfinale zagrali koncertowo zdobywając po trzy przyłożenia. Przez cały sezon równą formę utrzymuje Eryk Mąkowski (nr 15), który może nie zdobywa hurtowo punktów ale za to wnosi bardzo dużo jakości go gry Lowlaners.

Defensive backs

W korpusie defensive backów również znajdziemy wyróżniających się zawodników. Po stronie Panthers są to przede wszystkim Adam Lary (nr 25), Marcin Osumek (nr 26), Szymon Jarmołkowicz (nr 3) oraz Szymon Romanowski (nr 31). Po stronie Lowlanders Mateusz Dzioban (nr 21) Bartosz Woźniak (nr 20), Wojciech Pacewicz (nr 12) i wydaje mi się, że Żubry rzucą wszystkie siły do gry, w związku z czym, Tommy Kaczocha (nr 22) w miarę możliwości zagra w dwie strony.

Pomimo imponującej listy nazwisk to właśnie tutaj szukałbym słabych punktów obu drużyn. Liczę na dużo gry podaniowej.

Rozgrywający

Nie liczę specjalnie na grę biegową rozgrywających, choć obaj QB są bardzo mobilni i potrafią wykorzystać luki w ustawieniu przeciwnika. Jeśli już coś takiego zobaczymy to raczej jako efekt reakcji na to co dzieje się podczas zagrywki, niż jako zaplanowaną przed snapem akcję. Co prawda w jednym z wywiadów trener Lowlanders John Booker zaznaczył, że właśnie tego spodziewa się po Panthers, według mnie jednak tak się nie zadzieje.

W sobotę we Wrocławiu ma być w miarę ładna pogoda, ale będzie dość chłodno – około 9 stopni w czasie rozgrywania meczu. Przy niższych temperaturach ryzyko urazu jest znacznie większe niż w podczas gry w cieplejsze dni. Nie sądzę zatem żeby trenerzy ryzykowali kontuzją swojego rozgrywającego, świadomie planując QB runy. Jeśli już to można tego typu akcji spodziewać się w drugiej części meczu i to też raczej po stronie drużyny przegrywającej.

Jeśli chodzi o czytanie defensywy, przegląd pola, celność podań, spokój podczas akcji to pomiędzy Bartkiem Dziedzicem (nr 15) a Brandonem Gwinnerem (nr 11) postawiłbym znak równości, może z niewielkim wskazaniem na Bartka. Obaj potrafią pobiec z piłką, obaj potrafią rzucić kilkudziesięciojardową precyzyjną piłkę, natomiast wydaje mi się, że Dziedzic ma większy spokój i luz podczas gry, co w takim meczu będzie miało duże znaczenie.

Kickerzy

W tym pojedynku charakterystyka obu kickerów jest zupełnie różna. Piotr Gołacki (nr 9) to typowy kicker, którego zadaniem jest celnie podwyższyć, celnie kopnąć field goala, precyzyjnie i mocno odkopnąć piłkę na kickoffie. Bardzo solidny zawodnik, z dużą powtarzalnością co na tej pozycji jest bezcenne.

W Lowlanders za tę część gry odpowiedzialny jest Piotr Pamulak (nr 4), który poza tym, że sktutecznie kopie to jest równocześnie jednym z najszybszych zawodników Lowlanders. Wielokrotnie zdarzało się, że to właśnie on, po swoim wykopie, czy to na kickoff czy na punt, jako pierwszy dopadał do zawodnika z piłką. Trzeba jednak dodać, że w pierwszych meczach za podwyższenia odpowiedzialny był Noel Graf, który odniósł kontuzję i trochę z musu podwyższenia kopie teraz Pamulak. Niemniej robił już to wcześniej w swoich poprzednich drużynach, także nie jest to dla niego nowość i ze swojego zadania wywiązuje się przyzwoicie.

Co może zaważyć?

To mój ulubiony punkt w tej analizie. Otóż największym przeciwnikiem Panthers Wrocław w tym meczu będą… Panthers Wrocław. Historia pokazała, że finały w ich wykonaniu nie zawsze idą po myśli wrocławian. Kilka lat temu Kuba Mazan, jeszcze jako zawodnik Seahawks Gdynia, w przedmeczowych wypowiedziach, zauważył, że: „Panthers mają słabą psychikę” i jest w tym trochę racji. Balonik oczekiwań we Wrocławiu nadmuchany jest do granic możliwości. Porażki w finale nikt nawet nie bierze pod uwagę. Podobnie było w poprzednich finałach, w których bilans Panter to trzy zwycięstwa i trzy porażki. Trzy porażki, których przed meczami nikt nawet nie zakładał.

Gdy pojawia się za duża presja trudniej jest grać spokojnie, trzymać nerwy na wodzy i nie popełniać błędów. Świadkami tego byliśmy chociażby w meczu Panthers w Białymstoku, tyle, że tam z kolei zabrakło na początku koncentracji. Natomiast efekt był podobny. Przewinienia osobiste, oddawane za darmo jardy i w efekcie straty punktów oraz duża nerwowość.

Lowlanders z kolei nic nie muszą. Są underdogiem, na którego raczej nikt nie stawia. Oczywiście, że chcą wygrać. W finale każdy chce wygrać. Sami na siebie nałożą presję ale nie będzie to aż tak duża presja jak ta, pod którą będą grali wrocławianie. Żubry, nie mają nic do stracenia. Rzucą do walki wszystkie swoje siły, nie będą kalkulować. Jeżeli zagrają z „chłodną głową”, będą egzekwowali zagrywki, a w obronie uda im się znaleźć najlepsze ustawienie do tego aby skutecznie powstrzymywać grę biegową oraz podaniową to są w stanie w tym meczu napsuć sporo krwi faworyzowanym Panterom.

Kto wygra?

Na koniec mój ostatni typ w tym sezonie. Rozsądek podpowiada Panthers, serce mówi Lowlanders. W tym pojedynku będę kibicował drużynie z Białegostoku. Nie ma w sporcie nic piękniejszego niż zwycięstwa underdogów, drużyn, które skazywane są z góry na porażkę, drużyn, które w sezonie zasadniczym nie zachwycają, ale w decydującym momencie wspinają się na wyżyny swoich możliwości i dokonują praktycznie niemożliwego.

Gdybym jednak miał stawiać pieniądze na ten mecz to tutaj rozsądek wziąłby górę i obstawiłbym Pantery.

Jednak tekst chciałbym zakończyć chyba jednym z najsłynniejszych cytatów związanych z futbolem amerykańskim. Autorem tych słów był Bert Bell – komisarz NFL w latach 1946 – 1957. Tekst ten idealnie oddaje ducha futbolu amerykańskiego, a brzmi następująco:

On any given Sunday, any team can beat any other team