Sezon regularny LFA 1 zakończony, pora na play-off

W miniony weekend zakończyły się rozgrywki sezonu regularnego w LFA 1. Wszystko już wiadomo. Pierwsze miejsce co oczywiste zajęli Panthers Wrocław, tuż za nimi uplasowali się Lowlanders Białystok i obie te drużyny półfinały rozegrają na własnych boiskach. W rundzie dzikich kart Seahawks podejmą Sharks, natomiast Falcons powalczą z Kings.

Z ligi spadają Angels Toruń, którzy nie wygrali ani jednego spotkania. Na podsumowanie rozgrywek przyjdzie jeszcze czas – teraz natomiast zajmę się tym co wydarzyło się w sobotę i niedzielę.

Ostatni weekend przyniósł sporo emocji jeśli chodzi o rozstrzygnięcia. Najciekawiej było w Warszawie, gdzie Sharks w bezpośrednim pojedynku walczyli z Rhinos o miejsce w rundzie dzikich kart. Temu meczowi poświęcę najwięcej uwagi, bo bez wątpienia przyniósł najwięcej emocji i co prawda dał odpowiedź na pytanie, kto zagra w play-off ale równocześnie wydarzenia na boisku postawiły wiele znaków zapytania.

Odpowiedź jaką poznaliśmy to zwycięzca grupy B. Okazało się, że w całym sezonie Sharks byli lepsi od Rhinos o 2 (słownie: dwa) punkty. Gdyby Nosorożcom udało się to podwyższenie, to wówczas do końca meczu zostałaby minuta i dwadzieścia sekund i Sharks musieliby zdobyć punkty, żeby wygrać grupę. Nie jest powiedziane, że nie udałoby im się to, ale byliby postawieni pod dużą presją i różnie mogłoby się to skończyć.

W sobotę w Warszawie mogliśmy oglądać pojedynek pomiędzy Warsaw Sharks a Rhinos Wyszków, który decydował o pierwszym miejscu w grupie i awansie do post season. Warszawianie musieli nadrobić sześciopunktową stratę z poprzedniego spotkania, aby zasiąść na fotelu lidera Grupy B Liga Futbolu Amerykańskiego. Po przyłożeniu Nosorożców w końcówce meczu zmniejszyli prowadzenie gospodarzy do 7 punktów i stanęli przed szansą na podwyższenie wyniku. Chcieli to zrobić w iście filadelfijskim stylu, kopiując akcje Nicka Folesa z Super Bowl LII.Zabrakło niewiele…

Opublikowany przez Frydler Bartosz – komentator Niedziela, 24 czerwca 2018

Gifa przygotował nieoceniony Bartek Frydler – https://www.facebook.com/frydlerbartosz/

Natomiast ten mecz przyniósł jedno zasadnicze pytanie – co się dzieje z Sharks? Po ubiegłorocznym triumfie w PLFA 1 wszyscy spodziewali się, że łatwo wygrają grupę B. Tymczasem Rekiny rozczarowały. Ich sobotni mecz z Rhinos również nie zachwycił. Dużo błędów, słaba forma, gotujące się głowy – nie tak wyobrażałem sobie Sharks w tym sezonie. Widać ewidentnie, że nie jest to ten sam zespół, który wygrywał rok temu z Kings. Coś poszło nie tak i na pewno Rekiny muszą się zastanowić co dalej. Mają kilku młodych zdolnych zawodników, ale to za mało. W tej chwili Sharks bliżej jest właśnie do Rhinos niż do Falcons czy Kings.

Za to Rhinos to największa niespodzianka tego sezonu. Klub z miasta, które ma 20 tysięcy mieszkańców walczył do samego końca o rundę dzikich kart. To czego im brakuje to zdecydowanie trenerzy. Przeciwko Sharks popełnili mnóstwo, no muszę to napisać, głupich błędów. Ogarnięty trener na pewno by na nie nie pozwolił. Tam potrzebny jest ktoś kto poukłada grę, kto powie zawodnikom jak mają się ustawiać w obronie przy 4&15, ktoś kto będzie wiedział jak zarządzać zegarem. Tego zabrakło. Ale za cały sezon wyszkowianom należą się pochwały. Dali sobie radę po tym jak wyjechali ich imporci, przebudowali zespół, ściągnęli nowych amerykanów oraz wyciągnęli ze sportowej emerytury Daniela Krawca – mam wrażenie, że zrobili więcej niż mogli, a efekty przerosły chyba nawet ich oczekiwania. Brawo.

Drugi ciekawy mecz rozegrany został w Toruniu. Choć najciekawiej było po samym meczu kiedy na światło dzienne wypłynęła sytuacja jaka wydarzyła się w pierwszej części meczu. Okazało się, że w tym pojedynku występuje „nieuprawniony” zawodnik. Przy czym klub dowiedział się o tym telefonicznie, w trakcie spotkania. To jest według mnie kpina i niepoważne traktowanie nie tylko klubu ale również samego zawodnika. Przed meczem informacja o dyskwalifikacji się nie pojawiła. Już mniejsza o to czy zdjęcie gracza zmieniło przebieg spotkania czy nie. Chodzi o sam fakt. Takie coś nie ma prawa się wydarzyć. Ktoś powinien odpowiedzieć za ten błąd. Natomiast widać, że nikt nie zamierza wyciągnąć żadnych konsekwencji pomimo, że ewidentnie błąd leży po stronie organizacji. Tłumaczenie się „błędem systemu” uważam za niewystarczające, bo jednak ktoś jest personalnie odpowiedzialny, a przynajmniej powinien być za weryfikację składów meczowych.

W samym meczu zgodnie z oczekiwaniami lepsi okazali się Lakers, tym samym Angels spadają z LFA 1. Jako jedynej drużynie nie udało im się wygrać żadnego z ośmiu meczów. Na osłodę warto jednak zauważyć progress jaki zrobili od początku sezonu.

W LFA 1 zgodnie z oczekiwaniami wygrywali faworyci. W Poznaniu Kings okazali się lepsi od Patriotów mimo, że nie wystąpili w swoim najmocniejszym składzie. Królowie już szykują się do arcyciekawego meczuw rundzie dzikich kart z Tychami i wystawienie kluczowych graczy byłoby zbędnym ryzykiem.

 

W grupie B w LFA 2 znane już są drużyny, które zagrają w półfinale. Są to Towers i Wataha. Ci drudzy wygrali z Owls i w meczu o pierwsze miejsce powalczą w bezpośrednim pojedynku z Towers.

W grupie A natomiast dalej nic nie wiadomo i przed ostatnimi meczami wszystkie trzy drużyny mogą wywalczyć awans. Doprowadziło do tego zwycięstwo Green Ducks w meczu przeciwko Tytanom. Kaczory na własnym boisku wygrały wszystko co było do wygrania – istna „twierdza Radom”. Ostatni weekend w LFA 2 zapowiada się bardzo ciekawie.

Na koniec podsumowanie typów. W pięciu meczach poprawnie wytypowałem czterech zwycięzców. Pomyliłem się jedynie w spotkaniu Green Ducks – Tytani.

Statystyki sezonu: Podane typy: 89. Typy poprawne: 69. Typy błędne: 20.

Zdjęcie tytułowe: Slaweg – foto


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*