Subiektywnie po weekendzie – week 6

Niewiele pomyliłem się w zapowiedzi weekendu. Jedyny mecz, w którym wynik był inny od przewidywań to Rhinos – Archers. W pozostałych 6 pojedynkach poprawnie udało się wytypować zwycięzcę, co prawdę mówiąc nie było jakimś nadzwyczajnym osiągnięciem. Faworyci zrobili to co do nich należało, ale… niektórzy musieli się mocno namęczyć żeby ograć teoretycznie słabszych rywali.



Topliga

Największe zaskoczenie, można powiedzieć wręcz, że małą sensację mieliśmy w Tychach gdzie Falcons podejmowali Outlaws. Gospodarze byli zdecydowanym faworytem, przed meczem zastanawiano się wyłącznie nad rozmiarami zwycięstwa Sokołów, a tymczasem Banici nie dość, że zdobyli swoje pierwsze punkty to jeszcze mocno nastraszyli faworyzowanych Tyszan. Wydaje mi się, że Sokoły zgubiła zbyt duża pewność siebie. Tydzień wcześniej pokonali bardzo silnych w tym sezonie Lowlanders i zapewne spodziewali się, że z Outlaws czeka ich spacerek. Przeliczyli się. Wrocławianie nie położyli się na boisku czekając na sromotny wpie… licząc na najniższy wymiar kary.

Zagrali swoje, zdobyli pierwsze punkty w topce i mam nadzieję, że nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa w tym roku. Tak po cichu to nawet im kibicuję. Są beniaminkiem, którego trochę na siłę wciągnięto do Topligi. Zdają sobie sprawę ze swoich słabych stron, wiedzą, że mocnych stron za wiele nie mają i z pokorą przyjmują lekcje futbolu od bardziej doświadczonych klubów. W żadnym z przedsezonowych tekstów, wywiadów, w żadnej wypowiedzi przedmeczowej nie stawiali się w roli faworyta. Ich cel jest jasny – zebrać jak najwięcej doświadczeń. A czy utrzymają się w Toplidze… trudno powiedzieć. Bój o bezpieczne miejsce stoczą z Husarią, która przeżywa potężny kryzys. Brak trenera, brak rozgrywających – w meczu z Lowlanders na QB grali na zmianę Michał Szczurowski – nominalny running back oraz drugi rozgrywający szczecinian Tomasz Martynow. Nie wygląda to dobrze i jeśli w Szczecinie nie wydarzy się cud to będzie bardzo ciężko obronić topkę w tym mieście.

W Białymstoku za to trwa w najlepsze eksploatacja Bartka Trubaja. W meczu z Husarią grał jako tight end, skrzydłowy, defensive end, kicker oraz pojawiał się w formacjach specjalnych. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem, bo nie schodził on praktycznie z boiska, a był wyróżniającą się postacią. Prawdziwy człowiek orkiestra. Pytanie pierwsze czy to nie jest za duże ryzyko i jak długo Bartek wytrzyma takie obciążenia i pytanie drugie, czy w pozostałej części sezonu również będzie grał w dwie strony? Odpowiedzi zna zapewne tylko John Harper – head coach Lowlanders.

Eagles – Panthers

Ostatni mecz topligowy mocno mnie rozczarował. Nie było w nim nic. Ale może zacznę od tego, że nad pojedynkami Orłów z Panterami ciąży chyba jakieś fatum. W ubiegłym roku w półfinale burza przerwała mecz, teraz awaria karetki sprawiła, że pojedynek rozpoczął się niemalże półtorej godziny później. Nie można tutaj winić organizatora bo takie zdarzenia losowe po prostu się przytrafiają – siła wyższa. Jednocześnie wielkie słowa uznania dla Panthers, którzy mogli skorzystać z prawa do walkowera, a jednak woleli poczekać i wygrać na boisku w sportowej rywalizacji. Tym większy szacunek należy się wrocławianom, gdyż w poprzednim sezonie stali się oni „ofiarami” przepisu mówiącego o możliwości przyjęcia walkowera przez drużynę gości, jeśli rozpoczęcie meczu opóźnione jest o więcej niż 30 minut. Wówczas również na mecz nie dojechała karetka, a Kozły Poznań B zdecydowały się na wzięcie walkowera, tym samym odnosząc pierwsze zwycięstwo w sezonie PLFA II (shame on you). Tym razem na szczęście nie mieliśmy tego typu sytuacji.

A sam mecz… cóż, przedtreningówka weszła idealnie, wszyscy gotowi i… półtorej godziny w szatni. Odbiło się to na obydwu drużynach. Początek, a w zasadzie cały mecz wyglądał tak jakby był rozgrywany w trybie slow motion. Ciężko cokolwiek napisać o tym pojedynku poza tym, że się odbył. I może na tym zakończę. Przed Eagles dwa z trzech najważniejszych meczów sezonu – czyli z Seahawks i Lowlanders, z Falcons już grali. Przed Panthers… hm… w zasadzie to oni tylko muszą dograć sezon do końca. Tak naprawdę to odjechali naszej lidze jak bolid Formuły 1 odjechałby Polonezowi w wyścigu na 1/4 mili.

Skłamałbym gdybym powiedział, że nie było w niedzielę emocji w Pruszkowie. Były i to jeszcze jakie. Na meczu pojawiła się… kontrola antydopingowa. Przed spotkaniem zostały pobrane próbki od kilku wytypowanych zawodników Reprezentacji Polski, które zostaną poddane analizie. Oby nie okazało się, że ktoś wziął nieodpowiednie „witaminy” i tym samym pozbawił się szansy gry na The World Games 2017.

A wracając do ligi to w dalszym ciągu w grze o drugie miejsce pozostają cztery drużyny i zapewne wszystko rozstrzygnie się w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego. Na dole tabeli też gorąco bo Outlaws wreszcie coś pokazali i przy jednoczesnych problemach Husarii niczego nie można przesądzić… tak ciekawej Topligi nie mieliśmy już dawno.

PLFA I

Na zapleczu Topki zaczyna się powoli klarować układ par półfinałowych. Tylko kataklizm mógłby pozbawić Kings i Sharks półfinałów rozgrywanych na własnych boiskach. Oba kluby mogą pochwalić się bilansem 5-0 i pewnym krokiem zmierzają do play-off. De facto walka w PLFA I toczy się już tylko o drugie miejsca w grupach i o uniknięcie spadku do PLFA II.

Najbliżej drugiego miejsca w grupie południowej są Dukes. Nawet kontuzja rozgrywającego Książąt nie jest w stanie zmienić mojej opinii na ten temat. A to dlatego, że na QB mają świetnego Daniela Krawca. Nowi kibice mogą go nie kojarzyć, ale popularny Danny był rozgrywającym Eagles, a później prowadził Rzeszów Rockets z którymi zdobył brązowy medal PLFA 8 w sezonie 2015. Ten chłopak ma papiery na granie, dużo widzi i potrafi rzucić dobrą piłkę. Nie wiem czy nie sprawdzi się lepiej jako rozgrywający Dukes niż, moim zdaniem trochę gwiazdorzący Avery Neloms.

W grupie północnej do drugiego miejsca najbliżej jest Kozłom, ale w tej grupie dzieją się cuda więc nie jestem jakoś specjalnie przekonany, że ekipa z Poznania zagra w półfinale. Są na dobrej drodze żeby tak było ale tutaj nikt nie oddaje punktów za darmo więc biorę pod uwagę scenariusz, w którym zarówno Rhinos jak i Lakers zajmują drugie miejsce.

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*