„Udało się, mamy PZS” – Przemysław Kazaniecki prezes PZFA

W piątek w środowisku mieliśmy prawdziwe trzęsienie ziemi. Oto wreszcie okazało się, że powstał Polski Związek Sportowy Futbolu Amerykańskiego, i że jest to związek z prawdziwego zdarzenia, czyli podlegający pod Ministerstwo. Oczywiście w obu obozach pojawiły się odmienne emocje i różne interpretacje. Dlatego też poprosiłem prezesa ZS PZFA o rozmowę na ten temat.
Zapraszam!

Radek Gołąb: Informacja zamieszczona na stronie PLFA o powstaniu Polskiego Związku Sportowego w futbolu amerykańskim wywołała spore zamieszanie w polskim środowisku futbolowym. Od dawna było wiadomo, że staracie się o statut Związku Sportowego i nie ma co ukrywać, że wszyscy tego oczekiwali. Tyle tylko, że od razu pojawiły się też negatywne opinie.
Przemysław Kazaniecki: To prawda. Wiele głosów na przestrzeni poprzednich lat wołało by podjąć kroki w tym kierunku. Teraz możemy w końcu powiedzieć: udało się, mamy to, mamy PZS! Cieszymy się. To wielka nagroda dla całego zespołu i wszystkich osób w to zaangażowanych. Cały proces założenia związku sportowego, a następnie przejście procedury w MSiT był naprawdę pracochłonny, zwłaszcza dla naszych świetnych prawników. Tym większa radość.

R.G.: Mógłbyś zatem opisać dokładnie, co się wydarzyło w piątek i dlaczego to tak ważne?
P.K. Sytuacja nie jest tak trudna do zrozumienia jakby się wydawało. Trzeba oczywiście przeczytać ustawę o sporcie i może KPA. Wydana została zgoda, która jest równoznaczna z powstaniem PZS. Teraz dokumenty idą do KRS i sąd zmienia nazwę z ZS na PZS… i już. Procedura zakończona. Oczywiście, wiele osób uwierzy dopiero jak zobaczy wpis w rejestrze, ale nie zmienia to absolutnie niczego. Sąd nie ocenia merytorycznie wniosku, po prostu dokonuje wpisu. Gdy w KRS nastąpi zmiana wtedy PZS PZFA znajdzie się na liście publikowanej na stronie MSiT.

 


R.G.: No tak, ale termin ogłoszenia tej decyzji na dzień przed startem LFA jest dość wymowny. Specjalnie celowaliście z datą? Co więcej pojawiły się głosy, że to „fejk news” by przykryć inaugurację rozgrywek LFA.
P.K.: Proces decyzyjny w Ministerstwie Sportu i Turystyki jest przecież od nas kompletnie niezależny. Decyzja została podpisana w dniu 16.03.2018 i od razu się nią podzieliśmy. Co więcej, stowarzyszenie Panthers Wrocław było od początku stroną całego procesu. Składali pisma w tej sprawie, co opóźniło niestety cały proces. Gdyby nie ich działania to prawdopodobnie wiadomości o powstaniu PZS moglibyśmy się spodziewać już w okolicy nowego roku.
Na marginesie – Panthers Wrocław jako strona mieli informację jak przebiega postępowanie, oraz że termin wydania decyzji to 15 marca 2018 roku. Zostali o tym poinformowani tak samo jak my. Ministerstwo odniosło się do każdego z podnoszonych przez Stowarzyszenie argumentów.

R.G.: No właśnie, wróćmy do temu samej decyzji. Sekretarz LFA twierdzi, że jeśli już to jest to decyzja potwierdzająca fakt, że PZS w Futbolu Amerykańskim może zostać powołany, ale niekoniecznie przez PZFA.
P.K.: Nie sądzę żeby tak się wyraził. Ma przecież dostęp do dokumentacji, potrafi czytać ustawę. Szczęśliwie decyzja jest wydana wnioskodawcy, a wnioskodawcą w tej sprawie jest Związek Sportowy Polski Związek Futbolu Amerykańskiego. Nie ma innej procedury.

R.G.: Miałeś może okazję zapoznać się z listem otwartym Marcina Wyszkowskiego?
P.K.: Niestety, tylko pobieżnie.

R.G.: To może wskażę moim zdaniem najważniejszą jego część – otóż, zaproponował rozpoczęcie dialogu dla dobra polskiego futbolu.
P.K.: Z Marcinem Wyszkowskim znamy się długo, to bardzo inteligentny kolega. Nie sądzę żeby szczerze miał do mnie o cokolwiek jakieś pretensje. Gdyby naprawdę chciał dialogu mógłby się zwrócić do mnie bezpośrednio lub po prostu do kogokolwiek z Zarządu. Czytałem jego wypowiedzi o powstaniu związku wszystkich sportów amerykańskich, czy też o tym, że zarejestrują własny PZS bodajże do końca grudnia zeszłego roku. To skuteczny PR, który akurat wrocławskie media kupowały bez cienia refleksji.

R.G.: No dobrze rozumiem, że teraz prowadzicie przeciwne obozy, ale jesteś skłonny odbyć taką rozmowę lub chociażby wejść w polemikę?
P.K.: Tak jak mówiłem, nie czytałem dokładnie jego listu. Nie mam niestety tyle czasu aby chodzić po stronach i szukać wzmianek o mnie czy o PZFA czy ktoś nas zaprasza do rozmów czy nie. Jestem dosyć zajęty zawodowo, ale mam świadomość, że niektórzy koledzy z LFA potrafią nas krytykować, że tak się wyrażę, niekonstruktywnie.

R.G.: Czyli można to zrozumieć jako odpowiedź typu – „dialogu nie będzie”?
P.K.: Oczywiście, że będzie. Założyliśmy Związek aby reprezentować dyscyplinę. W pod koniec 2016 r. Panthers zaproponowali spółkę Jędrzejowi Stęszewskiemu na 50%, która miałaby zarządzać polskim futbolem. Kiedy odmówił złożyli identyczną ofertę Eagles. Historię znam od samego Jędrzeja oraz Marka Włodarczyka. Śpiewka o zagniewanych klubach itd. jest wprawdzie wzruszająca, ale nie wytrzymuje próby rozumu. Dlaczego w takim razie nie wypowiedziano umów kiedy jeszcze nie było sankcji, a aktywność rozpoczęto dopiero po tym jak Związek pojawił się na stronach KRS?

Od rozłamu minęło tyle czasu, że nasi konkurenci spokojnie mogliby już mieć stowarzyszenie czy związek sportowy. Spółka z jednoosobowym Zarządem, w którym większościowym udziałowcem jest sam Marcin, to oczywiście taki sam operator ligi jak wcześniej Stowarzyszenie PZFA. A przecież na sztandarach była demokracja…

R.G.: No ale musisz przyznać, że spotkanie z pewnością byłoby krokiem w dobrą stronę i trochę by uspokoiło emocje w środowisku.
P.K.: Zapewne tak. Jednak postawa ludzi z LFA jest dla nas bardzo zagadkowa. Najpierw torpedowali naszą inicjatywę, teraz jej nie uznają i absurdalnymi argumentami chcą ją zdyskredytować.

Jednak reasumując – jak dowiemy się w końcu jak LFA funkcjonuje i jaki ma status, wtedy można podejmować decyzję odnośnie rozmów. Jednak po tylu zapowiedziach i zmianach koncepcji czym tak naprawdę jest LFA i kto jest tam osobami decyzyjnymi – nie możemy udzielić żadnych deklaracji. Każdy musi po prostu robić jak najlepiej swoje. Ja tu akurat bardzo kibicuje moim kolegom z LFA.

R.G.: Kibicowanie, kibicowaniem a jednak, kluby zostały wezwane do zapłaty kary umownej za brak gry w PLFA w tym sezonie. Jak skomentujesz tę sprawę?
P.K.: Kluby grające do tej pory w PLFA podpisały umowy z organizatorem rozgrywek w latach ubiegłych czyli że Stowarzyszeniem PZFA. Nic dziwnego, że w przypadku zerwania umowy przez klub – organizator rozgrywek chce dochodzić swoich praw. My jako Związek wychodziliśmy do klubów z ofertą pomocy. Chcieliśmy mediować w podpisaniu porozumienia by uniknąć kar umownych przewidzianych w tych umowach. Niestety, w przypadku klubów LFA, bezskutecznie.

R.G.: Dlaczego?
P.K.: Nasze argumenty często są traktowane jako atak. Mówiliśmy chociażby, że nie ma prawa powstać w Polsce liga o nazwie Ekstraklasa. Elegancko nas obśmiewano – ale wiemy jak się skończyło. Mówiliśmy, że doprowadzimy do powstania Polskiego Związku Sportowego – widzimy, że i tu mówiliśmy prawdę. Teraz sprawa tych umów. O ile dwie poprzednie kwestie które zostały przez nas obalone – specjalnie nie zmienią funkcjonowania klubów które nam nie wierzyły, tak w przypadku wyroku korzystnego dla Stowarzyszenia w tej sprawie – kluby mogą odczuć bardzo wyraźnie. Nie jesteśmy stroną tych umów, dla klubów z PLFA wypracowaliśmy sensowny kompromis. Nie ma żadnych kar za niegranie w naszej lidze, to jakaś bzdura. Niezależny operator rozgrywek sądzi się z klubami, które nie dotrzymały umowy, o karę umowną.

W piątek dostaliśmy pismo z Niemieckiej Federacji, że Panthers Wrocław chcą zablokować możliwość podpisania kontraktu przez Patryka Matkowskiego. Powoływali się, że umowa z zawodnikiem która była podpisana, blokuje jego transfer bo zawodnik ma, jak twierdzą, dług wobec klubu. Federacja AFVD spytała nas o statut zawodnika i zgodnie z prawdą odpowiedzieliśmy, że jest on poza naszą federacją podobnie jak i jego poprzedni klub. Jednakże, Panthers uważają, że i tak transfer nie może dojść do skutku bo mieli umowę z zawodnikiem. Zupełnie nie widzą analogii do sytuacji, że Stowarzyszenie PZFA ma umowy z klubami…

R.G.: No dobrze, wszystko rozumiem, tylko kluby w dalszym ciągu mają kłopot i to dość poważny. Czy rozważacie w ogóle by Związek mógł im pomóc. I chodzi mi o kluby, które zgłosiłby się dajmy na to teraz?
P.K.: Oczywiście, że możemy się postarać, ale to nie będzie tak, że ktoś do nas przyjdzie i my za pomocą czarodziejskie różdżki wyleczymy klub z tego problemu. Z tego co wiem większość spraw jest już w sądach. Nie jesteśmy stroną w tych sporach, nie mamy żadnych roszczeń.

R.G.: Chciałbym poruszyć też wątek reprezentacji. Skoro powstał PZS to wydaje się, że tylko i wyłącznie Polski Związek Sportowy może wystawić reprezentację kraju?
P.K.: Tak, jako PZS mamy wyłączne prawo do powoływania kadry seniorskiej jak i juniorskiej.

R.G.: Planujecie jakieś mecze biało-czerwonych w tym roku?
P.K.: To jest jeden z głównych celów na ten rok. Uzależniony jednak przede wszystkim od kwestii finansowych. Jeśli uda się nam zdobyć na to budżet – to z pewnością tak. Mamy już wstępnie przygotowanego przeciwnika na sparing na jesień tego roku, oraz prowadzimy rozmowy z potencjalnym selekcjonerem. Dodatkowo, podpisaliśmy umowę COS Cetniewo na kolejne zgrupowania wiec wszystko idzie w dobrym kierunku. Przygotowujemy również wspólnie z Ministerstwem ciekawy projekt juniorski, ale o tym będziemy informować później.

R.G.: Mógłbyś zdradzić, kto będzie selekcjonerem? Ktoś z Polski?
P.K.: Tego niestety nie mogę powiedzieć. Negocjacje jeszcze trwają.

R.G.: A jak będzie z powołaniami? Czy kadra będzie opierała się tylko na zespołach z PLFA? Bo nie ma co się oszukiwać, że w LFA gra większość zawodników, którzy reprezentowali Polskę w poprzednich latach i byłoby dla nich skrajną niesprawiedliwością pominięcie ich przy tworzeniu nowej reprezentacji.
P.K.: Każdy zawodnik, który ma polskie obywatelstwo jest uprawniony do gry w reprezentacji Polski. Może grać nawet w lidze na księżycu.

R.G.: No tak, ale jednak jest grupa reprezentantów, która niezbyt pochlebnie wypowiada się o PZFA. Nie będziecie naciskać na selekcjonera aby jednak takiego gracza nie powoływać?
P.K.: Nie widziałem takich komentarzy. Wiem, że jest wielu krnąbrnych futbolistów, ale jeśli trener będzie chciał z nimi współpracować to nic nam do tego. My rozliczymy selekcjonera z wyników. On rozliczy z wyników zawodników.

R.G.: Nie boicie się, że atmosfera na takim zgrupowaniu będzie dość napięta? Jednak, tarcia na linii LFA – PLFA są dość widoczne.
P.K.: Zawodnicy będą grali w jednej drużynie o nazwie Polska. Jeśli ktoś, nie będzie umiał współpracować z drugą osobą tylko dlatego, że jego klub gra w PLFA albo LFA to znaczy, że nie nadaje się do sportu drużynowego. To bardzo proste.

R.G.: Wydaje się, że jedyna nadzieja na w miarę normalną sytuację to drużyna narodowa.
P.K.: No w pewnym tylko sensie. Kadra jest dla zawodników a nie działaczy klubowych. Zawodnicy robią swoje na boisku – działacze poza nim. I jeśli można tak powiedzieć, to w działaczach leży problem nie w graczach.

R.G.: Reasumując, będziemy mieli tak silną reprezentację jak chociażby na TWG?
P.K.: To się okaże. Niektórzy gracze informowali, że nie przyjmą powołania. Ale to temat na później. Gra w kadrze to zaszczyt a nie obowiązek.

R.G.: Skoro już rozmawiamy to zapytam jeszcze o Topligę. Wiadomo już gdzie odbędzie się SuperFinał?
P.K.: Rozmowy trwają z 3 miastami. Niestety na tą chwilę nie mogę dodać nic więcej.

R.G.: Rozumiem. Jak tak patrzę na obie ligi to jedno jest oczywiste – na starcie PLFA przegrała na pewno. Marketingowo i PR-owo jesteście daleko w tyle.
P.K.: Zdajemy sobie sprawę, że strefa social media jest zdominowany przez LFA czy tez bardziej przez drużyny z tą ligą związane. Niestety, z racji bardzo ważnego projektu pod nazwą PZS nie mogliśmy poświęcić tyle czasu na internetowy marketing ile byśmy chcieli. Zresztą, każdy – nawet najlepszy news – na naszym profilu momentalnie by się spotkał z krytyką i jałową dyskusją. Nie mieliśmy sumienia, by przekierować energię ludzi z nami współpracujących na walkę z wiatrakami. Woleliśmy działać w realu niż w necie.

R.G.: Czyli zajęliście się dopinaniem formalności przy tworzeniu PZS?
P.K.: Nie, tutaj akurat mam na myśli współpracę z mediami ogólnopolskimi. Chociażby SuperBowl w USA – większość komentarzy medialnych w dużych rozgłośniach to było PLFA i drużyny z PLFA. Ogólnopolskie telewizje odwiedzali zawodnicy Eagles. Największe dzienniki do nas zgłaszały się po informację. Szanuję PRowców LFA, ale sądzę, że też sobie ładnie poradzimy. Nasz zespół stale się powiększa – co zresztą już widać od jakiegoś czasu.

R.G.: Cóż w takim razie życzę udanego sezonu i dzięki za rozmowę.
P.K.: Dziękuję i do zobaczenia na stadionach!


1 Comments on this post

  1. W swietle informacji uzyskanych z ministerstwa pan prezes mija sie z prawdą.

    Ewa Stanczak / Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*