W play-off na razie bez niespodzianek

Pierwszy poważny weekend z play-off za nami – obyło się bez niespodzianek. Zgodnie z oczekiwaniami wygrywali faworyci i to wygrywali dość łatwo. Jedynym wyjątkiem był tu mecz, który wskazywałem jako najciekawszy czyli Falcons – Kings.

Miał on odpowiedzieć na pytanie jak daleko jest Kings do czołówki i faktycznie odpowiedział. Obejrzeliśmy bardzo zacięty pojedynek. Może nie był on najpiękniejszym widowiskiem, bo prym wiodły defensywy obu drużyn, ale emocji nie brakowało. Wynik 16 do 10 oddaje przebieg tego spotkania. Zwycięstwo jest zwycięstwem i Falcons na nie zasłużyli, ale trzeba podkreślić, że mecz rozstrzygnął się zaledwie w jednym posiadaniu, a do przerwy do krakowianie prowadzili 10:7 i naprawdę niewiele zabrakło aby to oni awansowali do półfinału. Byłaby to niewątpliwie jedna z największych niespodzianek tego sezonu.


Kings są klubem, który moim zdaniem jest prowadzony w bardzo rozsądny i zrównoważony sposób, podoba mi się to co robią i jak robią. Od dawna prowadzą politykę nie inwestowania w importów. Stawiają na szkolenia własnych trenerów oraz wychowywanie młodych zawodników. I ta polityka im się doskonale sprawdza. Wydaje się jednak, że strategia ta jest dobra do osiągnięcia określonego poziomu. I poziom ten Kings właśnie osiągnęli. Bez importów Kings nie będą w stanie przeskoczyć kolejnego etapu – czyli tego, w którym będą w stanie rywalizować jak równy z równym z trzema najlepszymi drużynami w Polsce. Do czwartego miejsca brakuje niewiele. Defensywa Kings udowodniła, że jest w stanie poradzić sobie z Falcons. Ofensywnie trochę zabrakło, mam wrażenie, że idealnie w skład wpisałby się skrzydłowy albo running back. Ciekaw jestem przyszłości Kings, ale ewidentnie widać, że jest dla nich miejsce wśród najlepszych.

Falcons utrzymali czwarte miejsce w hierarchii ale co przyniesie przyszły rok trudno powiedzieć. Dość mocno okrojony skład nie nastraja też pozytywnie przed półfinałem z Panthers.

W drugim meczu w LFA Seahwks rozprawili się z Sharks. Wynik 41:0 mówi sam za siebie. Sharks kończą sezon w miejscu, w którym wszyscy zakładali, że zakończą, ale styl w jakim doczłapali się do rundy dzikich kart chluby im nie przynosi. Podobnie jak w Tychach ciężko powiedzieć co przyniesie nowy sezon.

W Toplidze Eagles w pierwszej połowie niemiłosiernie męczyli się z Husarią. W obu drużynach mieliśmy do czynienia z jakimś ofensywnym paraliżem. Dopiero druga połowa w wykonaniu Orłów wyglądała tak jakby sobie tego życzyli. O pierwszej zapewne chcą jak najszybciej zapomnieć. Eagles ponownie zagrają w finale. Będzie to ich pierwsza obecność w najważniejszym meczu w lidze od 2013 roku i VIII SuperFinału.

W drugim półfinale Kozły zgodnie z oczekiwaniami pokonały Monarchs i to poznaniacy zmierzą się z Eagles 21 lipca w XIII SuperFinale na stadionie w Bydgoszczy.

W weekend rozegrany został też jeden mecz LFA 2, w którym awans z pierwszego miejsca do fazy play-off zapewnili sobie Tytani pokonując na własnym stadionie Rzeszów Rockets.

Podsumowanie typów w tej kolejce to: Typy podane: 5, typy trafione: 5.
Statystyki sezonu: Podane typy: 94. Typy poprawne: 74. Typy błędne: 20.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*