Week 2 – to był dobry futbolowy weekend

Tytuł nie pozostawia złudzeń i w pełni określa to co działo się w sobotę i niedzielę. I tak to był naprawdę dobry, fajny futbolowo weekend. Było dużo emocji, zwycięstwa w ostatnich sekundach, wpadło sporo punktów i co równie istotne, dopisała pogoda, także kibice na trybunach tym razem nie mogli narzekać.

Najciekawiej, dokładnie tak jak się wszyscy spodziewali, było w Białymstoku. Mimo, że mecz był jak dla mnie ciężki do oglądania, bo gra była rwana, żaden offence nie radził sobie tak jakbyśmy tego oczekiwali, nie było wielu spektakularnych akcji, no chyba, że w obronie. Można powiedzieć, że zarówno Lowlanders jak i Seahawks mozolnie wyrywali jardy, do tego mnóstwo kar i niewymuszonych błędów co nie pomagało w komfortowym odbiorze spotkania. Za to pod względem dramaturgii ten mecz to mistrzostwo świata. Field goal na 3 sekundy przed końcem meczu, który zakończył spotkanie dając zwycięstwo Seahawks to prawdziwy majstersztyk. No ale mecz większość oglądała więc nie ma sensu go opisywać. Warto za to zauważyć głównych bohaterów sobotniego pojedynku.

Zacznę od Lowlanders bo tam w obronie działo się bardzo dużo. Z boiska zapamiętałem Lowlandersów z numerami: 57, 67, 42, 3, 12, 22, 18, 45. Później sprawdziłem kto to był i mamy kilku starych dobrych znajomych: 57 – Daniel Tarnawski i 67 – Damian Wesołowski – co oni robili to przechodziło najśmielsze wyobrażenia, tym bardziej, że przeciwko sobie mieli OL Seahawks – jeden z najlepszych i najbardziej doświadczonych w Polsce. Dalej – 42 – Zachary Blair – bardzo, ale to bardzo udany import i 3 – Kacper Kajewski w drugiej linii bardzo solidnie. 12 – Wojciech Pacewicz – jego znamy już z poprzednich sezonów i widać, że się rozwija. 18 – Marcin Kaim – chyba nie muszę więcej dodawać podobnie jak i w przypadku 45 – Tomasz Żukowski. Na koniec zostawiłem numer 22… i tutaj będzie to ogromne zaskoczenie – Grzegorz Mantur. Tak – Grzegorz Mantur – Można by rzec „who the fuck is Grzegorz Mantur”. Własnie – warto zapamiętać to nazwisko. Chłopak, który debiutuje w seniorach, a nie ma jeszcze 18 lat, rewelacyjnie radził sobie ze skrzydłowymi Seahawks – a to znowu ligowa czołówka – Kuba Mazan, Przemek Portalski, Paweł Henicz, Paweł Fabich. Praktycznie przy nim nie pograli. Pewnie, nie ustrzegł się błędów ale w skali szkolnej dałbym mu za ten występ 6. Wydawało mi się, że zawalił akcję tuż przed zakończeniem meczu, ale obejrzałem ją jeszcze raz i widać, że miał wtedy płytką strefę do krycia i długie podanie do Przemka Portalskiego to nie jego wina. Naprawdę jestem pod wrażeniem tego jak zaprezentował się w sobotnim meczu.

Po stronie Seahawks – znowu obrona: Arek Cieślok był klasą samą dla siebie i 39 czyli Karol Mazajło – praktycznie wyłączył z gry Bartka Trubaja. Natomiast MVP tego spotkania oddałbym w ręce safety gdynian Jamesa Galesa, który zagrał po profesorsku.

W Lowlanders pojawił się też jeszcze jeden ciekawy perspektywiczny zawodnik – 17 czyli Tomasz Muśko. Warto będzie przyjrzeć się jego grze w kolejnych spotkaniach.

Miało być podsumowanie weekendu a wyszło podsumowanie meczu Seahawks – Lowlanders. Dlatego po pozostałych meczach przejdę raczej szybko.

Husaria Szczecin – Warsaw Eagles
Drugi sobotni pojedynek – Husaria – Eagles. Na pewno nie tego spodziewali się warszawianie. Główny faworyt do wygrania Topligi niemiłosiernie męczył się z mam wrażenie niedocenianą drużyną ze Szczecina. I tu też biję się w pierś – sam ich nie doceniłem. Wydawało mi się, że przegrają wysoko, a tymczasem grali jak równy z równym z faworyzowanymi Eagles. Chętnie zobaczę pojedynki tych zespołów z resztą stawki bo teraz nie sposób ocenić siły poszczególnych drużyn.

Silesia Rebels – Wilki Łódzkie
Kolejny mecz, w którym wynik zamknął się w różnicy jednego posiadania. W ogóle grupa C w LFA moim zdaniem będzie najbardziej wyrównana jeśli chodzi o potencjał drużyn. Na tę chwilę faworytem wydają się Kings, ale nie można skreślić Rebels. Ich imporci zrobili różnicę w sobotę, polski skład również na tle Wilków zaprezentował się bardzo solidnie. Wilki z kolei w kolejnym już roku pokazują, że, metaforycznie mówiąc, wiedzą o co chodzi w tej grze. Ich rozgrywający Damian Waszczyk potrafi rzucić precyzyjną piłkę i na pewno Wilki napsują sporo krwi swoim przeciwnikom.

Kozły Poznań – Monarchs Ząbki
Wiele osób upatrywało w Monarchs murowanego faworyta do gry w finale, a tymczasem już w pierwszym meczu musieli przełknąć gorycz porażki. Zaskoczyły pozytywnie Kozły, które odbudowały się i wygląda na to, że mogą poważnie myśleć o miejscu w finale Topligi. Czyżby kosztem Monarchs? Zobaczymy, tym bardziej, że nie wiadomo czy przypadkiem nie namiesza Husaria. Grupa A Topligi będzie ciekawa. To na pewno.

Falcons Tychy – Panthers Wrocław
Mecz bez historii. Było dokładnie tak jak wszyscy oczekiwali. Łatwe i wysokie zwycięstwo Panthers, którzy idą po swoje. Po świętach jadą do Gdyni, ale nie wydaje mi się, żeby Jastrzębie były w stanie stawić opór maszynie z Wrocławia. Falcons mają teraz chwilę przerwy by 14.04 zmierzyć się z Lowlanders. To nie będzie łatwy sezon dla Sokołów.

Warsaw Sharks – Kraków Kings
Na koniec jeden z ciekawszych meczów tego weekendu, przynajmniej taki wydawał się zanim się odbył (mecz, nie weekend). A w rzeczywistości Kings bardzo mądrze podeszli do tego spotkania. Cieszy powrót na boiska Filipa Mościckiego i to jaki powrót! Zdecydowanie był on MVP niedzielnego pojedynku. O klasę przewyższał rozgrywającego Sharks, który według mnie nie jest zawodnikiem, z którym Rekiny mogą poważnie myśleć o zwojowaniu czegokolwiek w LFA. Oczywiście na słabsze drużyny jak najbardziej wystarczy, natomiast przy presji jaką wywierali Kings, widać było dużą nerwowość. A wracając do Filipa – ciężka operacja, długi powrót do zdrowia, ale zupełnie nie było tego widać w meczu. Rozgrywał jak za najlepszych czasów. Podawał, biegał, kiedy trzeba skutecznie blokował – niewątpliwie w Krakowie jest liderem z prawdziwego zdarzenia. W tej chwili Kings wydają się najmocniejszą drużyną w swojej grupie. A Sharks – zapewne wygrają grupę B, ale to będzie wszystko na co pozwoli ich skład w tym sezonie.

A na koniec podsumowanie typów z zapowiedzi. W tej kolejce na sześć spotkań trafiłem pięć. Pomyliłem się jedynie w meczu Lowlanders – Seahawks. Do tej pory na 10 typów 9 poprawnych.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*