Week 3 – blaski i cienie weekendu

To podsumowanie weekendu będzie inne niż poprzednie. Nie zamierzam opisywać każdego meczu osobno, bo nie ma to większego sensu. Suche relacje są zwyczajnie nudne. Poza tym każdy kto tylko ma ochotę może sam obejrzeć weekendowe pojedynki, a jeśli nie ma ochoty na całe spotkania to łatwo znajdzie skróty albo właśnie bezbarwne relacje.

Osobiście wolę subiektywne spojrzenie na ligi, mecze, zawodników, wyniki, oczekiwania i ich spełnianie bądź nie, itd.
A zatem zaczynamy.


Największy plus to… Mustangs Płock. Nic mnie nie ucieszyło, jeśli chodzi o futbol, podczas tego weekendu jak wygrana Mustangów. I to jeszcze jaka wygrana. 32:0 to prawdziwy knock out. To był mecz co do którego najbardziej się pomyliłem. Oczywiście Tigers nie są przeciwnikiem z najwyższej półki, nie są nawet przeciwnikiem ze średniej półki, ale to nie o nich chciałbym pisać. To co od kilku sezonów robi Paweł Kęsy w Płocku zasługuje na największe uznanie. On nie tylko prowadzi klub, trenuje drużynę, on przede wszystkim wychowuje młodych zawodników. Przemek Pawłowski (nr 15) i Daniel Przyborowski (nr 22) to zawodnicy, którzy w tej chwili stanowią o sile ataku Mustangów, a wyszli właśnie spod ręki Pawła.

Nie zapominajmy też Damianie Kwiatkowskim, który również w Płocku stawiał swoje pierwsze futbolowe kroki, a obecnie jest jednym z ciekawszych zawodników Panthers. Moim zdaniem Mustangi mogą być… czarnym koniem rozgrywek Topligi. Przed pierwszym meczem wydawało mi się, że mogą nie udźwignąć ciężaru gry w seniorskim futbolu. W poprzednim roku mieli trudne przetarcie, ale teraz poradzili sobie znakomicie i jeśli tylko będą omijały ich kontuzje to liczę, że wygrają grupę południową.

 

Kolejny plus weekendu – pierwsza wygrana Monarchs. Co prawda przyszła z trudnem, Monarchowie nie zachwycili i szczerze mówiąc to takie mecze powinno się oglądać za karę, ale zwycięstwo to zwycięstwo. Najciekawszym momentem całego spotkania był występ orkiestry w trakcie przerwy.


Poza zwycięstwem warto zauważyć młodych zawodników, którzy przebili się do pierwszego składu i bez wątpienia mogą być przyszłością Monarchs… o ile zostaną w drużynie z Ząbek. Świetnie zaprezentował się osiemnastoletni Maciej Bączek (nr 80) występujący na pozycji skrzydłowego. Choć szczerze mówiąc bardziej widziałbym go w roli tight-enda, bo ma do tego warunki. Warto pochwalić też Dawida Chmielewskiego (#17) oraz w obronie Jakuba Laskowskiego (#37). Swoje pierwsze przyłożenie w Toplidze zdobył kolejny osiemnastolatek – Aleksander Jacek (#11), także wydaje się, że w młodości może tkwić siła Monarchs. Jeszcze słowo o rozgrywającym – zagrał przyzwoite zawody, potrafi celnie rzucić i faktycznie w przypadku gospodarzy zrobił różnicę.
W Husarii najjaśniejszą postacią był Maciek Jaroszewski (#56). Przewyższał wszystkich zawodników na boisku co najmniej o klasę. Z powodzeniem odnalazłby się w najlepszych drużynach w kraju.

Największe zaskoczenie weekendu – Olsztyn Lakers. Ależ Wy mnie zaskoczyliście Panowie! W zapowiedzi napisałem, że mecz z Sharks będzie jednostronnym widowiskiem i wydawało się, że tak faktycznie będzie, bo Sharks prowadzili już 24:3, a tymczasem byliśmy świadkami pięknej pogoni punktowej, co prawda nieudanej ale naprawdę efektownej. Cóż, nie mają szczęścia w Olsztynie – najpierw porażka z Rhinos, teraz z Sharks, ale za to mają drużynę i po pierwszych dwóch meczach można powiedzieć, że bardzo solidną.

Co jeszcze na plus… Green Ducks i ich zwycięstwo. To trzeci z meczów, w których się pomyliłem przy typowaniu. Wydawało mi się, że Tytani powinni spokojnie sobie poradzić, a to właśnie Kaczory dominowały i całkowicie zasłużenie odniosły zwycięstwo. Brawo. Jak dla mnie niespodzianka.

Pozostałe spotkania – zgodnie z przewidywaniami. Zaskakująco wysoko wygrali Rebels. Kings znowu pokazali klasę. SeahawksPanthers zgodnie z przewidywaniami, choć byłem przekonany, że Panthers poradzą sobie znacznie łatwiej.

A na koniec Lowlanders i Rhinos. Szkoda chłopaków z Wyszkowa, którzy musieli sobie radzić bez importów, szczególnie w tak trudnym meczu. A Białystok – cóż, zrobili to co zrobić mieli. Odnieśli efektowne zwycięstwo, świetnie zaprezentowała się obrona i formacje specjalne – dwa przyłożenia po punt returnach, jedno po przechwycie. Pamiętacie może jak w ubiegłym tygodniu pisałem o Grześku Manturze? W meczu z Rhinos właśnie on zdobył punkty po interception – jak dla mnie na chwilę obecną jest to odkrycie tego sezonu.

I jeszcze podsumowanie moich typów. Z dziewięciu pojedynków poprawnie wytypowałem sześć. Bilans po trzech weekendach 19 typów, 15 celnych.

A na koniec element humorystyczny 😉

Więcej memów – http://memy.gameday.pl/
Zdjęcia: Slaweg – foto


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*