Week 5 – czyli gra się do końca

Ależ się nam zrobiła liga. Przed sezonem nie przypuszczałem, że będzie tak dobrze, że mecze będą przynosiły tyle emocji i co więcej, że będą tak wyrównane. Mowa oczywiście o grupie północnej Topligi, gdzie każdy pojedynek jest sporą niewiadomą, i w którym możliwe jest praktycznie wszystko.

Przed sezonem śmiano się z rozgrywek organizowanych przez PLFA, ale sezon pokazuje, że to najbardziej zacięta i wyrównana liga. Celowo nie wypowiadam się na temat poziomu sportowego bo wszyscy wiedzą, że jest to poziom powiedzmy średni. A jeśli by to odnieść do społecznej hierarchii to jest to taka middle middle class, czyli nie jest źle, ale do wysokiego poziomu brakuje i widać to wyraźnie. Niemniej jednak rozgrywki są bardzo interesujące i w tej chwili konia z rzędem temu, kto poprawnie wytypuje skład półfinałów, finał i zwycięzcę ligi.

Miniony weekend wydaje się, że pokazał obecny układ sił w Topce, a wygląda on tak: Eagles, Kozły, Monarchs, Husaria, choć wcale nie jest powiedziane, że na koniec sezonu zasadniczego będzie to nadal się tak prezentowało. Tym bardziej, że wyniki w ostatnich dwóch kolejkach rozstrzygały się w końcówkach meczów.

Powoli na gwiazdę Topki wyrasta Jack Marton – australijski running back, który był ojcem zwycięstwa Eagles w niedzielny wieczór. Cztery przyłożenia i 238 wybieganych jardów w 16, tak zwanych, carries (jeśli ktoś zna polski odpowiednik tego słowa to bardzo poproszę o podzielenie się). Średnio ponad 14 jardów na bieg – robi to wrażenie.

W Monarchs błysnął Aleksander Jacek – młody skrzydłowy, który powoli wyrasta na lidera reciverów Monarchs. Przyłożenie w meczu z Husarią, dwa przyłożenia przeciwko Eagles – szczególnie to drugie jest warte uwagi, gdzie po złapaniu piłki wymanewrował obrońców i ze spokojem wbiegł w endzone rywali. Jestem przekonany, że to nie jest jego ostatnie słowo. W Eagles z dobrej strony pokazali się Olek Kawiarowski i wracający do formy Michał Śpiczko.

Jeśli chodzi o Topligowe wyniki to bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie Husaria. Nie sądziłem, że będą równorzędnym rywalem dla Kozłów, a niewiele brakowało by sprawili niespodziankę. Kozły w weekend odebrały sobie to co straciły tydzień wcześniej w Warszawie, gdzie o ich porażce zdecydowały akcje z samej końcówki meczu. Teraz los okazał się dla nich łaskawy i nagrodził ich za walkę do końca. Liczę, że zarówno Kozły jak i Husaria jeszcze namieszają w tabeli, która po trzech kolejkach wygląda tak:

W grupie południowej – wszystko odbywa się zgodnie z przewidywaniami. Mustangs i Hammers rozstrzygną między sobą kwestię pierwszego miejsca. Przy czym według mnie ekipa z Płocka wygra ten pojedynek.

W LFA nie było niespodzianek – faworyci wygrywali wysoko i zdecydowanie. Nawet przez moment ich zwycięstwa nie były zagrożone. Drużyny z grupy A czyli – Panthers i Seahawks łatwo uporały się ze swoimi przeciwnikami. Ciekawszy z perspektywy kibica na pewno był pojedynek w Krakowie, który w mojej ocenie pokazał, że Kings to jednak jeszcze nie jest poziom zbliżony do Falcons. Oczywiście był to jedynie pojedynek korespondencyjny, ale nie da się nie zauważyć różnicy pomiędzy tymi zespołami. Wynik z Krakowa pokazał też jak bardzo pod względem sportowym rozwarstwiona jest LFA i nie zanosi się na razie aby ten stan rzeczy mógł się szybko zmienić.

W ostatnim weekendowym meczu LFA, Lakers zrewanżowali się Rhinos za porażkę w ich pierwszym meczu. Dla wszystkich, którzy wiedzieli o problemach ekipy z Wyszkowa, wynik nie powinien być zaskoczeniem. Prawdziwą siłę Lakers zweryfikują najbliższe tygodnie, kiedy Jeziorowcom przyjdzie się zmierzyć z Lowlanders, a następnie z Rebels. Szczególnie ten drugi mecz będzie ciekawy, bo oba kluby wydaje się, że są numerami dwa w swoich grupach.

Wrócę jeszcze na moment do rozwarstwienia sportowego w LFA – jak przewidywalna jest to liga pokazują moje typowania w zapowiedziach. W pięciu kolejkach LFA 1 typowałem 19 razy, prawidłowo wskazałem 18 zwycięzców. Pomyliłem się raz – w meczu LowlandersSeahawks. Układ sił w LFA 1 jest dobrze znany, nie ma się co oszukiwać. Oczywiście to nie jest zarzut ani do ligi ani do klubów, ale stwierdzenie faktu. Jedyny zarzut jaki można mieć, to dopuszczenie do takich meczów jak LowlandersRhinos, SeahawksAngels czy PanthersPatrioci (mecz 6 maja), bo nie mają one większej wartości.

Pewnie pojawią się argumenty typu: „chcesz być lepszy, musisz grać z lepszymi”. No jasne zgadzam się, pod warunkiem, że potencjał jest chociażby w jakimś stopniu zbliżony. A tak to wygląda jakby w wyścigu Formuły 1 pojawił się samochód z innej klasy wyścigowej. Nie ma to żadnego sensu.

Wracamy do weekendu i LFA 2 a tam dwa pojedynki. W pierwszym Towers Opole w imponującym stylu zainaugurowali rozgrywki. Wysokie, pewne zwycięstwo. Efekt fuzji, jak na razie znakomity i oby tak dalej. Thunder Lions… czekam na lepsze występy tej drużyny.

W drugim meczu… cóż, to musiał być fantastyczny wieczór w Zielonej Górze. Piękny obiekt, wymagający przeciwnik czyli Bielawa Owls, szaleńczy comeback, zakończony zdobyciem punktów i zwycięstwem w ostatnich sekundach. Naprawdę zazdroszczę kibicom Watahy, że mogli przeżywać takie emocje. Jestem pewny, że gospodarze po tym meczu będą mieli nowych wiernych fanów.

A tak wyglądał ten mecz:

Na koniec standardowe podsumowanie moich typów. Podczas piątego weekendu rozegrano osiem spotkań, z czego poprawnie udało mi się przewidzieć siedmiu zwycięzców.
W sezonie statystyki to 33 typy z czego 27 poprawnych.

Zdjęcia: Slaweg – foto


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*