Week 6 podsumowanie

Zaledwie cztery mecze mogliśmy oglądać w ostatni weekend w ramach rozgrywek w polskich ligach. W dwóch meczach zwyciężali faworyci, w dwóch kolejnych mieliśmy niespodzianki.

Bezproblemowo, szybko i łatwo było w pojedynkach LowlandersLakers oraz RebelsFalcons. Drużyny z grupy A w tym sezonie nie pozostawiają złudzeń klubom z grup B i C. W pojedynkach z najlepszą polską czwórką nikt w tym sezonie nawet nie zbliżył się jeśli chodzi o wynik. Co więcej nikomu nawet nie udało się zdobyć przeciwko nim punktów. To tylko pokazuje jaka przepaść jest pomiędzy grupą A i resztą. I nie zanosi się nawet żeby ten stan rzeczy mógł się zmienić.

 

W ten weekend Lowlanders nie wyglądali nawet jakby się zmęczyli. Robili praktycznie co  tylko chcieli, sam wynik 55:0 mówi wszystko. Trochę bardziej musieli postarać się Falcons, ale znowu – ich zwycięstwo nie było ani przez chwilę zagrożone. Jedni i drudzy zgodnie z planem dopisali sobie po wygranej w tabeli i spokojnie czekają na kolejne spotkania. Tak szczerze mówiąc to pojedynki z drużynami z grup B i C są dla najlepszej czwórki jak trochę ciekawsze treningi. Nie jest to dobra promocja futbolu…

 

I tak oto przechodzę do niespodzianki, przynajmniej dla mnie, którą było zwycięstwo Patriotów w Łodzi. Jest to drugi mecz w ramach LFA, w tym sezonie, w którym się pomyliłem co do poprawnego wytypowania zwycięzcy. Wilki przed tym meczem były faworytem, pomimo tego, że drużyna ta nie wygrała jeszcze meczu w tym sezonie. Natomiast Patrioci mieli za sobą dotkliwą porażkę z Rebels, oraz wysokie zwycięstwo nad najsłabszą drużyną ligi – Toruń Angels. Wilki we wcześniejszych meczach prezentowały się bardzo solidnie, a wcześniejsze porażki dużej ujmy im nie przynosiły. Dlatego też faworyta upatrywano w drużynie gospodarzy… tymczasem Patrioci zagrali jak na razie swój najlepszy mecz w sezonie. Bardzo przyzwoicie zaprezentował się atak, w którym punkty zdobywało aż czterech zawodników: Jan Budziński, Maurycy Wawrzyniak, Tomasz Gajewski oraz Maksymilian Brzostek. Co do obrony to była ona w stanie, czasami lepiej czasami gorzej, radzić sobie z biegami Dextera Russella Juniora, a także z podaniami Damiana Waszczyka. Wychodziło im to na tyle dobrze, że zanotowali dwa przechwyty, a ich autorami byli Przemysław Szukała oraz Krzysztof Konieczny. Ta poznańska młodzież naprawdę miałaby szansę się rozkręcić, gdyby nie czekające ich za moment zderzenie ze ścianą w postaci Panthers, a później Kings. Szkoda, że nie będą mieli okazji w najbliższym czasie pograć z kimś w swoim zasięgu.

Drugie zaskoczenie weekendu to mecz RocketsGreen Ducks. Parafrazując zdanie, które weszło już do klasyki, można by powiedzieć: „To jest LFA 2 tego nie zrozumiesz”. Może, żeby odrobinę zobrazować dodam, że pierwsze dwie akcje punktowe to – return po zablokowanym puncie, a w odpowiedzi przechwyt i przyłożenie. Później wszystko wróciło w miarę do futbolu jaki oglądamy na co dzień, czyli to atak zdobywał punkty, a obrona powstrzymywała przeciwników. Czemu zwycięstwo Rockets było dla mnie zaskoczeniem. Popatrzcie tylko na to co działo się w tej lidze. Najpierw Green Ducks bez problemu ogrywają Tytanów, później Tytani równie łatwo wygrywają z Rockets, wydaje się więc, że klub z Radomia bez większych problemów powinien sobie poradzić w Rzeszowie, a dzieje się zupełnie inaczej – f*ck logic. W tej chwili w Grupie A LFA 2, każda z drużyn ma rozegrane po dwa mecze i każda ma na koncie jedno zwycięstwo i jedną porażkę. Każdy z każdym zagra jeszcze po dwa mecze i… póki co grupa ta nie ma faworyta. I muszę przyznać, że (pomijając poziom sportowy) jest tutaj bardzo ciekawie.

 

 

Na koniec tradycyjnie podsumowanie moich typów. W tej kolejce trafiłem poprawnie dwóch zwycięzców, co nie było żadnym wyczynem i dwukrotnie się pomyliłem. Od początku sezonu podałem 35 typów z czego 29 było poprawnych.

Zdjęcie: Slaweg – foto


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*