Week 7 – podsumowanie

Dziewięciu meczów podczas jednego weekendu chyba jeszcze nie mieliśmy okazji oglądać. Ilość spotkań nie przełożyła się jednak na ilość emocji. Ciekawie było tylko w Poznaniu i Bielawie. Pozostałe mecze nie przyniosły niespodzianek.

Zacznę od dwóch najciekawszych spotkań. Pierwszym był pojedynek Kozłów z Husarią, a to za sprawą kuriozalnej końcówki. Kozły już były w ogródku, już witały się z gąską… a tymczasem niewytłumaczalny, niezrozumiały błąd sprawił, ze przegrali wygrany mecz. Idealnie może podsumować to najnowszy mem na – http://memy.gameday.pl/

To już drugi teoretycznie wygrany mecz, który Kozły przegrywają. Wcześniej zdarzyło im się to w pojedynku z Warsaw Eagles. A Husaria, dzięki zwycięstwu chyba uwierzyła w siebie. Co prawda raczej rundy dzikich kart nie uniknie, ale ma szansę realnie powalczyć o trzecie miejsce. Jest ono bardzo istotne, ze względu na wild card, bo raczej nikt nie chciałby wpaść na rozpędzonych Mustangs.



Drugim ciekawym meczem, w którym działo się bardzo dużo był pojedynek Bielawy z Opolem. Owls podobnie jak w poprzednim meczu dość komfortowo prowadzili – tym razem było to 21:6 i podobnie jak wcześniej dali sobie wyrwać zwycięstwo. Słowa uznania należą się Towers, którzy wygrali drugie spotkanie i w następnej kolejce powalczą z Watahą o pierwsze miejsce w grupie. Fuzja w Opolu jak na razie sprawdza się znakomicie.

A teraz już będzie chronologicznie – czyli sobota. Tutaj na pięć spotkań poprawnie wytypowałem wszystkich zwycięzców. W Toplidze byli to Steelers oraz Mustangs. Drużyna z Zagłębia zdobyła swoje pierwsze punkty w sezonie i dzięki temu wygrała również pierwszy mecz. Bez punktów pozostają za to Tigers. Zarówno jedni jak i drudzy nie mają większych szans na awans do rundy dzikich kart więc rozgrywki zakończą po 6 spotkaniach i mam nadzieję, że wyciągną z nich możliwie jak najwięcej dla siebie. Na południu rządzą i dzielą Mustangs. Drużyna z Płocka idzie jak burza przez rozgrywki i już nie mogę się doczekać ich meczu w wild card. Bardzo jestem ciekaw jak zaprezentują się na tle teoretycznie silniejszego przeciwnika.

W LFA 1 nie było wielkiego zaskoczenia w Gdyni. Janek Domagała i linia ofensywna Seahawks dali popis gry. Domagała był niczym Mojżesz, przed którym rozstąpiło się morze czerwone.  Tylko w tym przypadku drogę torowali liniowi, którzy nie napotkali wielkiego oporu ze strony Rekinów. Ścieżki wyglądały wręcz książkowo. Running back Seahawks biegał jak chciał i gdzie chciał. Obrona Jastrzębi też zrobiła swoje. Sharks nie byli w stanie sprostać rywalowi – pojedyncze dobre zagrania to wszystko na co było stać warszawian. Niestety ale przepaść dzieli drużyny z grup B i C w stosunku do klubów z grupy A.



W LFA 2 okazuje się, że można wygrywać mecze nawet nie próbując podawać. W meczu z Thunder Lions, Wataha bodajże raz spróbowała rzucić piłkę i nie została ona złapana. Wszystkie pozostałe akcje to były biegi, na tyle skuteczne, że dały zwycięstwo. Nie wiem czy to wystarczy by wygrać grupę, na razie styl biegowy się sprawdza. Thunder Lions przegrali drugi mecz i nie wygląda na to aby ten trend mógł się odwrócić.

W ostatnim meczu zaskoczył mnie głównie wynik. Spodziewałem się łatwego i nie ukrywam wysokiego zwycięstwa Rhinos, a tymczasem Angels porządnie nastraszyli wyszkowian. Z bardzo dobrej strony pokazał się rozgrywający Angels, który sprawnie radził sobie z prowadzeniem ofensywy, a kiedy trzeba było to sam biegał z piłką. W najbliższą niedzielę obejrzymy rewanż i tak jak jeszcze kilka tygodni temu powiedziałbym, że dla Rhinos będzie to formalność, tak teraz jestem skłonny uwierzyć w to, że Anioły będą w stanie wygrać choć jeden mecz w tym sezonie.

Komplet wyników z soboty:
Topliga: Tigers – Steelers 0:12
LFA 1: Seahawks – Sharks 41:0
LFA 2: Thunder Lions – Wataha 12:30
Topliga: Hammers – Mustangs 6:46
LFA 1: Rhinos – Angels 22:18

O dwóch niedzielnych meczach już pisałem, zatem skupię się na dwóch pozostałych. Zacznę od Wrocławia. Nikt nie spodziewał się, że ten pojedynek może skończyć się inaczej. Pomiędzy Panterami, a Patriotami była różnica klas i to tak na oko z trzech klas. W pierwszej kwarcie wynik to było aż 28:0 i jedyne nad czym można było się zastanawiać to ile punktów jeszcze zdobędą Panthers. Ostatecznie skończyło się na 64:0. Panthers odbyli fajny trening przy ładnej pogodzie i z kibicami na trybunach, Patrioci zebrali co mieli zebrać. Koniec historii.

W niedzielę poza zwycięstwem Husarii oraz pięknym come backiem Towers zaskoczony byłem rozmiarami zwycięstwa Rebels. Z przebiegu meczu uważam, że wynik nie oddaje tego co działo się na boisku, a olsztynianie nie odstawali, aż tak bardzo od swoich gości. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 7:0 dla Rebeliantów i naprawdę w Olsztynie, aż do czwartej kwarty kibice oglądali ciekawe spotkanie. Za to Rebels bezlitośnie wykorzystali błędy jakie popełnili Jeziorowcy. Co więcej poradzili sobie bez importowanego rozgrywającego, także widać, że jest to solidnie zbudowana i dobrze poukładana drużyna. Czekam na ich kolejny mecz z Kings, bo on pokaże na jakim poziomie obecnie są Rebels.

 

Komplet wyników z niedzieli:
Topliga: Kozły – Husaria 13:17
LFA 1: Lakers – Rebels 0:26
LFA 2: Owls – Towers 24:33
LFA 1: Panthers – Patrioci 64:0

Na koniec tradycyjne podsumowanie moich typów. W tej kolejce pomyliłem się w dwóch meczach, siedmiu zwycięzców udało mi się przewidzieć poprawnie.

Statystyki z sezonu to: 44 podane typy, 36 poprawnych, 8 błędnych.

Zdjęcia: Slaweg – foto


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*