Przeżyjmy to jeszcze raz: Czechy – Polska. Eliminacje Mistrzostw Europy

Po raz pierwszy przyszło naszej reprezentacji zagrać mecz o stawkę. Był nią awans do kolejnej rundy eliminacji Mistrzostw Europy.

Pary eliminacyjne tworzone były trochę na podstawie rankingu, ale głównie jednak dobór przeciwników opierał się na położeniu geograficznym. Nikomu nie zależało na dalekich podróżach, także starano się dobrać reprezentacje jak najbardziej sensownie. Tak oto przyszło nam zagrać z Czechami.

Nasi południowi sąsiedzi przez wiele lat byli dla nas wzorem jeśli chodzi o futbol. Ligę zaczęli organizować znacznie wcześniej, bo już w 1994 roku odbyły się pierwsze rozgrywki. Mieli też większe doświadczenie i oczywiście, przez wiele lat ich kluby lały naszych niemiłosiernie. Co więcej liczyli się w Europie. W poprzednich Mistrzostwach Starego Kontynentu zajęli co prawda czwarte miejsce w grupie B, ale pokazali, że potrafią grać w futbol. Przegrali co prawda mecz o trzecie miejsce z Anglią, oraz pojedynek z Duńczykami, ale pokonali za to silną reprezentację Serbii.

Jednak na przestrzeni dobrych kilku lat, nasz dystans do Czechów zaczął się błyskawicznie zmniejszać. Futbol w Polsce rozwijał się bardzo dynamicznie. Poziom sportowy zawodników, myślę, że nie pomylę się mocno jeśli powiem, że rósł najszybciej w Europie. Z kopciuszka, który w futbol zaczął grać w 2006 nagle staliśmy się krajem, który może wyznaczać trendy i pokazywać reszcie kontynentu jak organizować mecze i jak grać w futbol. Dodatkowo pojawiły się szalenie ambitne plany. W przypadku pokonania Czechów i awansu do Mistrzostw Europy, to właśnie Polska była wskazywana jako jeden z faworytów do organizacji tego turnieju!

Mimo wszystko do Pardubic jechaliśmy w roli underdoga. Na papierze to Czesi byli faworytem. Po swojej stronie mieli dłuższe tradycje futbolowe, większe doświadczenie reprezentacyjne oraz boisko domowe i… polskich sędziów, co w przypadku tego pojedynku okazało się szalenie istotne. Na nasze szczęście, choć w tym meczu akurat na nasze nieszczęście, polscy sędziowie to czołówka arbitrów w tej części świata. Niezmiennie od kilku lat jestem pod wrażeniem tego, w jaki sposób rozwijają swoją wiedzę, umiejętności, jak się szkolą… dobra, to temat na kiedy indziej. Wróćmy do meczu i do tego co działo się w Pardubicach.

Do przerwy 0:0. Wyrównany pojedynek ale ze wskazaniem na Czechów. Drugą połowę za to rozpoczynamy mocnym uderzeniem. W trzeciej kwarcie zdobywamy punkty! Jeśli czytaliście poprzednie wspomnienia dotyczące reprezentacji to doskonale będziecie wiedzieli, kto był autorem przyłożenia. Tak, dobrze mówicie, duet Dziedzic – Ochnio, ponownie w akcji. Tym razem krótka ścieżka, szybkie podanie i wychodzimy na prowadzenie!

Później, rozgrywający Czechów Jan Dundacek, wyglądało jakby zaczął grać na kodach. W pierwszej połowie już dawał się nam we znaki, ale później pokazał co naprawdę potrafi. Zdobył nie tylko dwa przyłożenia, ale też dokładał jardy biegami. W efekcie w IV kwarcie wynik wynosił 14:7 dla Czechów. Jednak na trzy minuty przed końcem rozpoczęliśmy swoją serię ofensywną.

Szło rewelacyjnie, można powiedzieć, że scenariusz iście filmowy. Gonimy wynik, wychodzi w tej serii wszystko. W końcu na 36 sekund przed końcem Bartek Dziedzic posyła długie podanie do Tomka Dziedzica, ten łapie piłkę na 5 jardzie i wbiega w pole punktowe. Szaleństwo! Mamy to… ale, no właśnie. Tutaj dochodzimy do najbardziej kontrowersyjnej sytuacji w dziejach polskiego FA. Po krótkiej naradzie sędziowskiej – incomplete pass! Wierzyć się nie chce. Zobaczcie sami, polecam powtórkę z drugiej kamery. Czy była kontrola, czy jej nie było?

Znalazłem też takie fotografie – krok 1

Zdjęcie hostowane na facebook.com

Krok 2

Zdjęcie hostowane na facebook.com

Na drugim zdjęciu Tomek jest już w endzone. Według mnie prawidłowe przyłożenie, ale ja nie jestem sędzią. Poza tym mam zdjęcia, stop klatki, mogę sobie relację przewijać tyle razy ile tylko chcę. Rozumiem jednak sędziów. Zobaczcie jak szybko to wszystko się działo, jak piłka „zatańczyła”, w drugiej części tej akcji w rękach Tomka. Na powtórkach wygląda jakby nie było kontroli. Na zdjęciach jakby była. Do tematu jeszcze wrócę. Stay tuned jak mawiają Amerykanie.

Cóż, nawet gdybyśmy zdobyli w tej akcji punkty, to musielibyśmy jeszcze skutecznie kopnąć podwyższenie, a później wygrać dogrywkę. Oczywiście „momentum” byłoby po naszej stronie, ale po tym co pokazywali Czesi w drugiej połowie znowu to oni byliby faworytem.

Najlepszym komentarzem do tego meczu były słowa trenera Filipa Pawełki – posłuchajcie, co powiedział. 4:20 – tutaj komentarz do tej akcji. W ogóle cała ta wypowiedź bardzo mi się podoba! To powinien być obowiązkowy materiał szkoleniowy dla każdego: trenera, zawodnika, managera, który wypowiada się czy to w mediach czy chociażby na portalach społecznościowych. Klasa!

A Czesi cóż, po pokonaniu nas, zagrali w turnieju eliminacyjnym drugiej rundy. W pierwszym meczu pokonali Holendrów (20:13), natomiast w finale ulegli gospodarzom, czyli Wielkiej Brytanii (13:38). Na tym zakończył się ich udział w eliminacjach do Mistrzostw Europy.

A same Mistrzostwa Europy, hm… były dziwne. Pierwotnie planowano je na 2016 rok, ostatecznie rozegrano dwa lata później. Mnóstwo decyzji zapadało przy zielonym stoliku – głównie chodzi o skład finałowego turnieju. Gdzie pojawili się gospodarze – czyli Finowie, a także Francja, Szwecja, Dania, Wielka Brytania oraz Austria. Zabrakło miejsca dla Włochów, którzy uwaga… wygrali turniej eliminacyjny drugiej rundy. W finałach nie zagrali również Niemcy, którzy według oficjalnych informacji, zdecydowali głosami klubów, że nie zmienią swojego terminarza ligowego, ze względu na Mistrzostwa Europy.

Ostatecznie złoto zdobyli Francuzi, którzy pokonali Austriaków. Trzecie miejsce przypadło Finom, którzy okazali się lepsi od Szwedów.

Skrót meczu:

Cały mecz możecie obejrzeć tutaj:

11.10.2015 Czechy – Polska 14:7 (0:0; 0:0; 7:7; 7:0); punkty dla Polski: Tomasz Ochnio 6; Dawid Pańczyszyn 1;

Na mecz Czechy – Polska zostali powołani: 

rozgrywający:
Bartosz Dziedzic – Panthers Wrocław
Filip Mościcki – Kraków Kings
Karol Żak – Warsaw Sharks 

running backowie:
Michał Dybowicz – Kraków Kings
Sebastian Krzysztofek – Seahawks Gdynia
Witold Szpotański – Warsaw Eagles

fullbackowie/tight endzi:
Mateusz Dubicki – Husaria Szczecin
Łukasz Korpak – Kraków Kings
Konrad Starczewski – Zagłębie Steelers
Bartłomiej Trubaj – Tytani Lublin 

skrzydłowi:
Tomasz Dziedzic – Panthers Wrocław
Patryk Matkowski – Panthers Wrocław
Jakub Mazan – Sehawks Gdynia
Tomasz Ochnio – Warsaw Sharks
Przemysław Portalski – Seahawks Sopot
Zbigniew Szrejber – Dresden Monarchs
Dawid Tarczyński – Panthers Wrocław
Tomasz Zubrycki – Lowlanders Białystok 

linia ofensywna:
Jakub Berezowski – Husaria Szczecin
Jakub Krystecki – Seahawks Gdynia
Marcin Kwaśkiewicz – Panthers Wrocław
Łukasz Miotke – Seahawks Gdynia
Rafał Rogaczewski – Panthers Wrocław
Mateusz Sławiński – Warsaw Eagles
Marek Stajer – Zagłębie Steelers
Maciej Włodarczyk – Panthers Wrocław 

kopacze:
Dawid Pańczyszyn – Panthers Wrocław 

linia defensywna:
Szymon Adamczyk – Panthers Wrocław
Adrian Brudny – Tychy Falcons
Arkadiusz Cieślok – Seahawks Gdynia
Michał Niemas – Hamburg Huskies
Robert Rosołek – Panthers Wrocław
Mateusz Szczęk – Thonon Black Panthers
Daniel Tarnawski – Warsaw Eagles
Damian Wesołowski – Lowlanders Białystok 

linebackerzy:
Szymon Barczak – Kozły Poznań
Konrad Paszkiewicz – Warsaw Eagles
Kamil Ruta – Panthers Wrocław
Mateusz Ruta – Panthers Wrocław
Piotr Sitek – Warsaw Sharks
Norbert Szczęsny – Husaria Szczecin
Krzysztof Wis – Panthers Wrocław 

defensive backowie:
Mikołaj Cieśla – Kozły Poznań
Marcin Kaim – Husaria Szczecin
Tomasz Kamiński – Zagłębie Steelers
Adam Lary – Dresden Monarchs
Artur Loncierz – Zagłębie Steelers
Karol Mogielnicki – Panthers Wrocław
Antoni Omondi – Warsaw Eagles
Mateusz Szefler – Bielefeld Bulldogs
Krzysztof Tomczak – Panthers Wrocław
Maciej Walendzik – Warsaw Eagles

Wszystkie zdjęcia użyte w artykule znajdują się na stronie facebook.com oraz caaf.cz i tam też są hostowane. Fotografie zostały użyte jedynie w celach informacyjnych. Jeżeli, którykolwiek z autorów nie wyraża zgody na użycie zdjęć w powyższym artykule, proszę o kontakt na adres: redakcja[małpa]gameday.pl.
Zdjęcie tytułowe: Sławek Boczkowski / Slaweg – Foto